Legenda

Legenda zaczerpnięta ze strony Fortyck.pl:

Bibice mają też swoją legendę związaną z Fortem Bibice, przytoczymy ją za założycielem i opiekunem Miejscowej Izby Regionalnej Henrykiem Banasiem:

Teren za rzeczką Bibiczanką, zwaną inaczej Rzyczysko, nie cieszył się wśród mieszkańców Bibic najlepszą sławą.

Może to pokłosie dawnych wojen, bitew, które tu, u bram Krakowa, się rozgrywały: to tutaj Czarnecki stoczył wygraną potyczkę z podjazdem szwedzkim; przechodzili tędy, od pobliskiego Bosutowa, powstańcy Kościuszki: w pobliskich zagajnikach i wąwozach kryli się, chroniąc przed Moskalami i przekraczając pobliską granicę, powstańcy z 1863 roku.

Niespokojnych dusz w okolicy krążyło niemało, w tym zaczarowanym miejscu ciągle straszyło.

Miejscowi zwali je gaikiem zapomnienia, bo szczególnie nocą traciło się tu zmysł orientacji i wiele osób krążyło po miedzach i polach, nie mogąc znależć właściwej drogi.

Zanim Austriacy zbudowali murowany Fort, był tu ziemny szaniec.

Wśród żołnierzy stanowiących jego załogę byli też Polacy; raz jeden z nich, Szymon Liczboń, pełnił wartę.

Obchodząc swój posterunek usłyszał w pewnym momencie zbliżające się do niego jęki, zawodzenia i łoskot upadającego łańcucha.

Zaciekawiony realnością swoich doznań, poprosił kolegę, aby go zastąpił na posterunku, a sam udał się w kierunku, skąd te odgłosy dochodziły.

Szedł za nimi, one to cichły, to się wzmagały, a w pewnym momencie pojawiły się w innym miejscu, z tyłu za nim, odcinając mu drogę powrotu do Fortu.

Przestraszony żołnierz drżącym głosem zapytał: – Czego duszo potrzebujesz?

Odpowiedż brzmiała: – Chrztu.

Wtedy zapytał jeszcze raz: – A gdzie jesteś, bo cię nie widzę?

– Na pokucie.

– Czego żądasz ode mnie?

– Wybaw mnie.

Na to Szymon przeżegnał się i odpowiedział: – Skoro jesteś pan, to ja ciebie chrzczę Jan, a skoro jesteś panna, to chrzczę ciebie Anna.

Odgłosy umilkły.

Żołnierz już wracał do Fortu, gdy się ponownie spotęgowały, jakby kilka duchów go goniło, stukocząc przy tym łańcuchami.

Przerażony wbiegł do Fortu, zamykając za sobą potężną, drewnianą bramę.

W tym momencie usłyszał mocne, głuche uderzenia we wrota ręką, po czym odgłosy ucichły.

Rankiem, gdy opowiadał o tym, co się w nocy przytrafiło, nikt nie chciał mu uwierzyć, aż do momentu, gdy wyszli przed bramę i zobaczyli odbity na niej, wypalony odcisk dłoni.

Po szczęśliwym zakończeniu służby wojskowej Szymon Liczboń przyjechał do Bibic, w 1873 roku wybudował tu murowaną kapliczkę z krzyżem, stoi ona do dzisiaj przy głównej bibickiej ulicy.